Nie ma się co roztkliwiać nad starym rokiem. Owszem obfitował w dramaty, ale jak się zastanowić, to mam wrażenie, że zdążyliśmy już o większości z nich zapomnieć. Prawda jest taka, że jedyne co umiemy wszyscy w Polsce umieścić na osi czasu, (z co najwyżej minimalnym błędem) to tragedia smoleńska. I tej prawdy jest też ciąg dalszy. Taki, że po tych wszystkich miesiącach bełkotania o zamachu, przedłużania żałobnych nastrojów i żerowania na trupach, w większości nie jesteśmy nią już zainteresowani. I w przeddzień sylwestrowej imprezy nie interesują nas tym bardziej takie dramaty jak wielka plama wyprodukowana przez BP w Zatoce Meksykańskiej, powódź w Pakistanie, trzęsienie ziemi na Haiti etc... To był mocno dramatyczny i słabo zajebisty rok. Ale ponieważ już jutro wszyscy straszliwie kolokwialnie mówiąc 'nawalimy się', świętując nowy rok, warto zastanowić się nad całkiem inną sprawą. Nad trendami.
Sylwestrowe trendy. O ich istnieniu wiem od dawna, w tym roku jednak wreszcie udało im się zgrać z tym jak wyglądam wiec pierwszy raz w życiu będę na sylwestra trendi. Zaskoczył mnie Maciej Zień, perorując w TVN o trendach w ozdabianiu choinek, bo najzwyczajniej w świecie nie wpadłabym na to, że ktoś takie trendy zgłębia (Punkt dla Zienia za umiejętność pozyskania takich informacji). Świeżutki Newsweek mówi do mnie że w 2011 trendi będą monokini dla macho (co oznacza jednoczęściowy kostium kąpielowy męski), joga w stanie nieważkości, zabawa w hulahop (po uiszczeniu odpowiedniej opłaty na siłowni) i mój osobisty przebój: ekskluzywne drewutnie.
O ile jestem w stanie mieć tę hipsterską kokardę na głowie w sylwestra o tyle drewutnia jest poza moim zasięgiem i myślę, ze takich jak ja jest większość.
Chciałam przez to wszystko powiedzieć, ze życie życiem, świat światem, itd... ale no kurwa nigdy człowiek nie jest tak w pełni trendi, nawet jak się zacznie starać od sylwestra, więc w zasadzie pierwszy dramat 2011 zaczyna się jutro.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 grudnia 2010
piątek, 17 grudnia 2010
Chcę coś mówić w sejmie
Benedyktowi XVI ojczyzna (jego) zaproponowała, żeby (jak już wpadnie z pielgrzymką we wrześniu 2011) rzekł parę ciepłych słów po niemiecku w Bundestagu. Tamtejsza prawica tarza się w glorii nadchodzącej chwały, bo B16 powiedział 'tak' tej propozycji. Tymczasem zieloni zadali kluczowe dosyć pytanie, które pewnego dnia zawita może i do Polski, a mianowicie 'Po co i czy ma prawo?'. I zastanówmy się nad odpowiedzią, nim zaleje nas krew i fala świętego oburzenia.
Po co? Benedykt prawdopodobnie powie ze trzy słowa na temat tych molestowań itd zwłaszcza, ze ostatnio wyszły przypadki też w Niemczech. Nie bardzo jednak wiadomo co nowego miałby powiedzieć, skoro niedawno wydano wywiad-ocean w którym w sumie wyszło na to, że za molestowania odpowiada klimat intelektualny i relatywizm, a najgorsze jest to ze wyciąga się to Kościołowi i psuje jego dobre imię. (I nie piszę tego bo mam szatana i nienawiść w sercu tylko dlatego, że Bozia mi dała dar czytania ze zrozumieniem i B16 skonfundował mnie swoim stanowiskiem.) Czy planowana jest jakaś zasadnicza zmiana stanowiska papieża w tej kwestii w sierpniu 2011 i on ją pojedzie zaprezentować? A jeśli tak, to czy wydadzą wznowienie książki z naniesionymi poprawkami?
Możliwe też, że XVI powie w Bundestagu coś fajnego z kościelnych lejtmotywów typu aborcja, eutanazja, antykoncepcja, moc modlitwy, pokój na świecie, bilokacja ojca Pio i św. Jerzy co zabił smoka. To trochę tak jakby na moim wydziale zorganizować specjalny wykład z np. możliwych zastosowań produktów z drewna. Po jednej stronie sali studenci filozofii, a po drugiej facet, klocki drewna (powiedzmy 4 rodzaje), taboret z mahoniu i paczka ściółki dla królików i on nam o możliwych zastosowaniach. I ja znam parę osób które siądą ,wysłuchają, ba zanotują. Ale ja wiem co to drewno, umiem obsługiwać maszynę-taboret i świetnie sobie radzę bez instrukcji. Uważam też że należę do większości, czyli taki wykład to marnowanie czasu.
Czy B16 może w ogóle przemówić w takim miejscu jak Bundestag? W teorii tak, ale musiałby mówić nie jako papież, bo jak mówi jako papież, to narusza zasady tolerancji religijnej o ile oczywiście nie planują w Niemczech wielkiego cyklu wystąpień głów różnych kościołów. Btw w Deutschland jest mniej więcej tyle samo ateistów co katolików. Czy będzie wystąpienie głowy sektora mającego w dupie transcendencję?
Niemcy jednak dziwny naród.
Po co? Benedykt prawdopodobnie powie ze trzy słowa na temat tych molestowań itd zwłaszcza, ze ostatnio wyszły przypadki też w Niemczech. Nie bardzo jednak wiadomo co nowego miałby powiedzieć, skoro niedawno wydano wywiad-ocean w którym w sumie wyszło na to, że za molestowania odpowiada klimat intelektualny i relatywizm, a najgorsze jest to ze wyciąga się to Kościołowi i psuje jego dobre imię. (I nie piszę tego bo mam szatana i nienawiść w sercu tylko dlatego, że Bozia mi dała dar czytania ze zrozumieniem i B16 skonfundował mnie swoim stanowiskiem.) Czy planowana jest jakaś zasadnicza zmiana stanowiska papieża w tej kwestii w sierpniu 2011 i on ją pojedzie zaprezentować? A jeśli tak, to czy wydadzą wznowienie książki z naniesionymi poprawkami?
Możliwe też, że XVI powie w Bundestagu coś fajnego z kościelnych lejtmotywów typu aborcja, eutanazja, antykoncepcja, moc modlitwy, pokój na świecie, bilokacja ojca Pio i św. Jerzy co zabił smoka. To trochę tak jakby na moim wydziale zorganizować specjalny wykład z np. możliwych zastosowań produktów z drewna. Po jednej stronie sali studenci filozofii, a po drugiej facet, klocki drewna (powiedzmy 4 rodzaje), taboret z mahoniu i paczka ściółki dla królików i on nam o możliwych zastosowaniach. I ja znam parę osób które siądą ,wysłuchają, ba zanotują. Ale ja wiem co to drewno, umiem obsługiwać maszynę-taboret i świetnie sobie radzę bez instrukcji. Uważam też że należę do większości, czyli taki wykład to marnowanie czasu.
Czy B16 może w ogóle przemówić w takim miejscu jak Bundestag? W teorii tak, ale musiałby mówić nie jako papież, bo jak mówi jako papież, to narusza zasady tolerancji religijnej o ile oczywiście nie planują w Niemczech wielkiego cyklu wystąpień głów różnych kościołów. Btw w Deutschland jest mniej więcej tyle samo ateistów co katolików. Czy będzie wystąpienie głowy sektora mającego w dupie transcendencję?
Niemcy jednak dziwny naród.
Subskrybuj:
Posty (Atom)