'NIE' uwzięło się wrednie na Jezusa ze Świebodzina i wytknęło mu perfidnie, że jest ciut za wysoki jak na nieoznakowaną rzeźbę co to nikomu nie przeszkadza. I tak wyszło na jaw, że aby Jezus wyglądał prawidłowo i nie łamał żadnych praw samolotów i praw ptaków powinien: przyoblec się w czerwone pasy szerokości minimum 1,5 metra i w tychże minimum 7. W połączeniu z boską bielą posągu da to nieco lepperyczny efekt. Skomentuję to tym widełem. Ponieważ ponoć brokat jest w modzie, Jezus aby nie być w tyle powinien posiadać też dodające blasku czerwone lampy (zwane światłami przeszkodowymi średniej intensywności, ale nie godzi się nazywać czegoś potencjalnie jezuśnego przeszkodowym) na głowie i dłoniach...
Może się zdawać, że to nikczemność tak sugerować przerabianie naszego wielkiego Aragorna na ostatnie wspomnienie po Samoobronie, ale problem jest, bo we mgle biel się ciut nie wyróżnia, a jak na to nie patrzeć Tupolew w takich warunkach zaplątał się w rosyjskie liny miedzy sosnami rozpięte. Słowem czy księdzu Sylwestrowi Jezus wspominał o błyskotkach i kolorycie, czy nie to prawa ziemskie głoszą, że no jednak...
Nawiasem jak słusznie zauważono niejeden ptak może w świebodzińskiego mesjasza pierdolnąć więc powinien się z niego dobywać odgłos odstraszający ptactwo.
Koniec końców ja to widzę jakoś tak:
I tym wykonanym przeze mnie w pejncie dziełem zakończę.