Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki i rebusy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki i rebusy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Strasznie Cię sorry Andromedo

Poczobuta zamknęli, a teraz będą go sądzić. Wszystko to w dziczy białoruskiej. Nie ma co ukrywać-facet ma przejebane. Na domiar złego wspiera go Gazeta Wyborcza, której jest korespondentem i ogólnie cała Polska drze o niego mordę. Jest to niewątpliwie niewymownie wzniosłe, że tak się wszyscy przekrzykują na temat tego, jak zła jest Białoruś i jakim monstrum jest Łukaszenko, ale w rankingu sposobów na wkurwienie sąsiedniego reżimu ten jest pierwszy.

Na poparcie mojego stanowiska przytoczę przykład z mitologii greckiej: Andromeda była królewną w jednym z polis. Była dziewczęciem o posągowej urodzie i nieznanym intelekcie. Wszyscy byli zadowoleni. Ona była bardzo piękna, reszta ludności nie była taka piękna, ale że temat nie był podnoszony, nikomu to specjalnie nie ciążyło. I jakoś wtedy jej matka poinformowała wszystkich, że Andromeda to najlepsza dupa na półwyspie i że boskość boskością (a reżim reżimem) ale drugiej tak dorodnej panny nie uświadczysz. W konsekwencji pobliska wyrocznia postanowiła, że Andromeda będzie bardzo ładnym, cycatym i zgrabnym obiadem dla nowozesłanej wodnej bestii. Zaś reszta ludności przestała musieć znosić myśl, że jest mniej atrakcyjna.

Andromedę uratował Perseusz- facet miał skrzydlate sandały i głowę meduzy, co zamienia w kamyk jak się na nią popatrzy, w boskiej siatce. O ile wcześniej szło mi dobrze o tyle dla niego nie umiem znaleźć współczesnej analogii. Sorry Poczobut.

czwartek, 24 marca 2011

Pierwszy raz bliźnięcia

Dziewictwo jest mocno przereklamowane, a przynajmniej tak swego czasu ustosunkował się do tego mój ojciec. Pamiętam jakby to było wczoraj, jak żrąc wertersa ordżinala (wszak akurat byłam na etapie nie palenia papierosów) doszłam do tego samego wniosku. Świeżo upieczona nie-dziewica akurat pytała czy było dobrze, a ponieważ zdarłam sobie z dobrego serca gardło nie wypadało mówić, że było tak sobie, więc odpowiedź na to strategiczne pytanie po dziś dzień wisi w powietrzu. Pierwsze razy nie stanowią większej atrakcji, ba, bywają smutnonieudanonieudolne.

I dlatego całkowicie nie rozumiem co tak wszystkich podnieciło w przechadzce Jarosława do spożywczego? Cieszę się jego szczęściem, ale zakupy ludzie robią od wieków, niektórzy kupują nawet produkty egzotyczne typu avocado. Jedyne co w wyprawie po kurczaka było fajne, to okrutny diss na Biedronkę, którą Jarosław zakwalifikował jako sklep dla najuboższych. Biedna Biedra!

Czy ten ogólnospożywczy wyczyn miał wymiar symboliczny? Owszem. Otóż zestawiając ze sobą aktualne ceny produktów z nieaktualnymi (tuż po momencie przejęcia władzy przez PO) cenami produktów otrzymano dowód na to, że ceny produktów uległy zmianie na wyższe czyli gorsze. Ponieważ ceny dotyczą czasu rządów PO, dowodzi to również, że to wina PO oraz, że za PiSu było lepiej, bo wtedy nie rosły. Mogłoby się wydawać, że aby udowodnić to ostatnie Jarosław powinien pokazać dodatkowo zestawienie cen z czasów PiSu, ale im dłużej media rozmyślają nad Koszykiem Kaczyńskiego, tym mniej się łudzę, że ktoś o tym wspomni.

Mocne słowa komentarzowej krytyki padły z ust posła Poncyliusza - twierdzi on , że Jarek to podróba PJN. Poncyliusz powiedział to zanim na światło dzienne wyszło nowe logo PJN. Jest nim napis 'PJN' w który przykurwia papuga z odciętym ogonem. I niby nic, ale to przykurwienie i ptak tu po lewo kojarzą się moim zdaniem jednoznacznie...

środa, 12 stycznia 2011

Seks Biblia Sarny i Młodzież

'Tygodnik Powszechny' przemówił do mnie okładką aktualnego numeru i nie mogłam się powstrzymać od zakupu. Pod wielkim białym napisem na czerwonym tle 'Wszystkie autorytety Jerzego Owsiaka' widniał drugi, jeszcze bardziej nęcący, a mianowicie 'Biblijna Szkoła Seksu'. Co jak co, ale tego nie mogłam przegapić. Dwie szkoły katolickie, które dane mi było swego czasu przetrwać i w których generalnie dużo mówiło się o bogu, matce boga, duchu boga, synu boga (z czego duch i syn są w bogu ale są we trzech z nim w nim), łasce boga, przykazaniach boga, a nawet o stanowisku boga wobec wymienionego wcześniej Jerzego Owsiaka, ale o biblijnym step by step to orgazm nie było ani razu ani słowa. I znowu nie ma. Ks. Jacek Prusak (rocznik 71) zatytułował swoje dzieło 'Niewinna ekstaza' po czym w rozwlekłym wywodzie powiedział, że Pieśń nad pieśniami niekoniecznie jest o stosunku genitalnym. To spory zwrot w wypowiedziach przedstawicieli kościoła, wszak jest taki trend w nauczaniu, żeby szlakiem św. Augustyna dopuszczać tylko do prokreacji małżonków, a jak gdzieś po Biblii pałęta się opis czegoś, nie mającego szans na finał rozumiany jako zapłodnienie, to jest kontrowersyjnie. Przebrnęłam przez tę pieśń. Możliwe, że to opis czegoś co w kontekście starych czasów i przy swobodnej interpretacji znaczeń niektórych zachowań może być opisem wspólnego leżenia, ale Kamasutrą bym tego nie nazwała. To raczej wspaniała kolekcja wybornych komplementów np. 'Włosy twoje są jako stada kóz' albo spektakularne 'Obie piersi twoje są jako dwoje bliźniąt młodych sarniąt' (co wg moich obliczeń oznacza aż cztery sarny).
Ale ja nie o tym. Mamy XXI wiek. Nawet buty reklamujemy nawiązaniami do seksu, a kościół mimo licznych spraw o molestowanie seksualne dzieci nadal stoi na straży moralności, co można odbierać jako hipokryzję. Choć trzeba kościołowi oddać: ganienie zepsucia, będąc zepsutym jest bardzo na czasie, toteż nie wypada już czepiać się, że prezentowany system wartości jest nieadekwatny do czasów. Postępowy ks. Prusak akurat zgadza się, że mam prawo do orgazmu, ale pozwalam sobie mieć wrażenie, że to nie jego sprawa. Z niejasnych dla mnie przyczyn uprzywilejowana grupa mężczyzn rości sobie prawa do orzekania o tym co mogę, a czego nie mogę w łóżku. Rozumiem, że z racji własnego celibatu, życie seksualne innych ludzi może być dla nich fascynujące, ale czemu zaraz straszyć piekłem? I właściwie dlaczego oddaliśmy tej specyficznej grupie prawo do decydowania o nauczaniu o seksie w państwie? 15 lat temu oddaliśmy im wychowanie seksualne w szkołach i tym sposobem nie ma już wychowania seksualnego w szkołach, a coś co nazywa się dumnie 'przygotowanie do życia w rodzinie' jeżeli już prowadzą to zazwyczaj katecheci i im podobni.
Ja to widzę jakoś tak, że jak nie uczymy dzieci o robieniu dzieci, to te dzieci robią sobie dzieci i nic z tymi dziećmi nie mogą nawet zrobić bo nie ma u nas czegoś takiego jak łatwy dostęp do aborcji dla nieletnich, a zewsząd grzmi argument, ze trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów. I tak nasza młodzież będzie ponosić konsekwencje anty-niemałżeńskokopulacyjnej determinacji stada panów, którym mój biust jawi się jako zwierzyna leśna.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Przegranice informacyjne

Przeglądałam dziś wszelkie portale z różnej maści newsami. Było super. Portal TVPinfo ubolewa nad istnieniem Jaruzelskiego. TVN24 duma z uporem na temat nowego politycznego tworu PJN (Polska Jest Najważniejsza- co ciekawe do tej tandetnej, przydługiej nazwy ponoć była kolejka), Plotek powiedział mi że Iwona Węgrowska, która kiedyś była kobietą o mniejszych piersiach niż teraz, teraz jest kobietą o większych piersiach niż kiedyś (kimkolwiek w sumie jest), a Pudelek ogłosił, że na Dody koncerty już się nie chodzi bo jest wulgarna[w linku ważne jest ostatnie zdjęcie-dzieci z plakatem są bezcenne], co bardzo mną wstrząsnęło. Jasne, że jeszcze Gazeta i inne i mnie się nie chce wymieniać. Nie o to chodzi. Chodzi o największy sukces autopromocyjny w ostatnim tysiącleciu.
Agencie Tomku! Chylę czoła! Jesteś na wszystkich co do jednego portalach z wszelkimi informacjami.
Agent Tomku jednym jedynym mazem literackim, jakim jest coś tak irracjonalnego jak biografia Agenta Tomku podbił media. Przeżyłabym gdyby szlo o pieski w obuwiu i inne Fakty z życia na gorąco-tam ten news pasuje jak ulał. Ale błagam cię TVN, czy nie mamy jakichś innych tematów? Czy ty TVN nie masz już innych tematów? Myślałam, ze to coś co we mnie umarło, po wyczynach Moniki Olejnik i posłanki Wróbel alias CzerwonyPaździernik po 'dramacie czerwonej kuźwy' ,kiedy to okazało się,że największym polskim problemem jest nic innego jak emocjonalne i interpersonalne uwstecznienie posłów z komisji ds. nacisków, nie może już bardziej umrzeć, a tu proszę... Agent Tomek jako jeden z nielicznych agentów na świecie postanowił zostać gwiazdą, a następnie postanowił wypełnić to postanowienie. To piękne, że sięga po marzenia. Rozczula mnie, że nie brakuje mu ekskluzywnego służbowego życia i jakoś radzi sobie z emeryturą w młodym wieku. Przykro mi, że go Marczuk-Pazura i ta druga z PO tak brzydko namawiały do korupcji. I co najistotniejsze w moim wywodzie tak po prawdzie, to jest mi to niemiłosiernie obojętne i nie wiem, co ten pan robił w dzienniku. Tak jak czuję się nieswojo kiedy TVP reklamuje w wiadomościach 'Śluby Panieńskie'. I tak jak uważam za irracjonalnego newsa o 'zwycięzcach model z gwiazdami czy innym talent posiadam i trochę tańczę' gdy pojawia się w głównym wydaniu Faktów, tak stwierdzam też, że stanowczo wolałabym dowiedzieć się zamiast tego, że Karim Khan, pakistański dziennikarz pozwał CIA i chce uberodszkodowania (google it). Albo niech mi ktoś wyjaśni ten numer, że liczymy na wzrost sprzedaży książek zainicjowany przez 5% vat na książki... Jest całkiem sporo tematów, które dałoby się poruszyć zamiast Agenta Tomku. Chodzi mi o to, że no cholera... news na spółę z pudelkiem to do niedawna jeszcze był obciach. Kiedy to uległo zmianie?

P.S.
W modzie jest zastanawianie się, czy Agent Tomek rozsądnie robi, że biografia, że twarz ujawnia i wog co to za zwyczaje nieagentowskie. Uznaję, że był najbardziej rozpoznawalnym agentem w kraju jeszcze przed biografią, a dwa że podrywanie posłanek i pań z telewizji nie było misją tak sekretną, niebezpieczną etc... jak misje Bonda, a Bond ma o sobie filmy. I nie obchodzi mnie, że Bond to postać fikcyjna, bo miał więcej wyrazu i groziło mu więcej niż Agentowi Tomku zagrozi nawet po zaproszeniu do siebie Mtv Cribs.

piątek, 10 grudnia 2010

Słownik bezznaczenia

Jakoś tak mam odkąd pamiętam, że lepiej rozumiem treści, gdy są mi przekazywane przy pomocy słów, których znaczenie jest mi znane. Generalnie, z nowości lingwistycznych cenię te które już znam. I tak przymiotnik 'epicki' przestał być dla mnie raptem znakiem związania z epiką, a stał się synonimem 'wysokiej zajebistości' (której notabene też kiedyś nie miałam w słowniku) i wiem to i używam tego i cieszę się tym. Jednak plus minus od kwietnia nie mogę dojść do ładu z całą gama słów i są tacy, którzy utrudniają mi to na każdym kroku. A są nimi Jarosław Kaczyński i liczne podjarki. Do czego zmierzam?
Zacznijmy od wielkiej zagadki słowa 'męczennik'. Męczennik to ktoś taki, kto wie, ze zginie, ale trzyma się swoich jakichś takich racji, przekonań, wiary, cokolwiek. Brat Jarka jest jego zdaniem własnie takim męczennikiem od czasu gdy tragicznie zginął pod Smoleńskiem. Czy należy rozumieć, że Lech i 95 pozostałych siedzących w tupolewie wiedziało, że zginą i uparło się w imię, najprawdopodobniej, podtrzymania spiskowej teorii dziejów, bądź stworzenia Jarosławowi szansy na prezydenturę, nie wysiąść przed startem? Czy może męczennik to teraz ktoś kto ginie przypadkiem w wypadku, którego dało się uniknąć? Czy mamy zatem cholernie dużo męczenników za szosy i drogi szybkiego ruchu? Albo elitarną grupę męczenników za spacery po zamarzniętych zbiornikach wodnych?
Drugim słowem jest 'heroiczny'. Wszystkie znaki na niebie i ziemi zgodnie ze słowami Jarosława wskazują na to, że pasażerowie tupolewa wsiadali w jakichś niewymownie trudnych warunkach, a ścieżka do samolotu prowadziła między innymi przez bagna, zasieki z drutu kolczastego, pole minowe, urząd skarbowy i dział reklamacji Ryanair. Alternatywnie 'heroicznie' oznacza teraz 'bez obaw'. I podoba mi się ta opcja, bo heroicznie przeszłam dziś przez ulicę na zielonym, z heroizmem że urośnie mi dupa zjadłam tortu oraz heroizując się obciachu uczęszczam na zajęcia z salsy chociaż nie mam gracji i koordynacji ruchowej. A to brzmi super.
Jeszcze tylko zahaczę o mój ukochany przypadek stosowanych zamiennie słów 'zbrodnia' i 'nagana'. Jarek kiedyś bełkotał, że zbrodnia to takie coś, co jest wyjątkowo naganne i dlatego w sumie nagana= zbrodnia. Jest to intrygujące stanowisko, ale im dłużej trwa proces mojej edukacji, tym bardziej wierzę, że każda nagana była wyrządzana mi zbrodnią. A krzywdzić zbrodnią może tylko równiejszy patriota tych innych szatanów, którzy są tam czynni w sensie biorą nieobecny udział. Chodzi też o to by siły układu nie przeważały i ważne, żeby ani słowa z tego bełkotu nie rozumieć. Jak już się zrozumie- paranoja.