poniedziałek, 27 czerwca 2011

Strasznie Cię sorry Andromedo

Poczobuta zamknęli, a teraz będą go sądzić. Wszystko to w dziczy białoruskiej. Nie ma co ukrywać-facet ma przejebane. Na domiar złego wspiera go Gazeta Wyborcza, której jest korespondentem i ogólnie cała Polska drze o niego mordę. Jest to niewątpliwie niewymownie wzniosłe, że tak się wszyscy przekrzykują na temat tego, jak zła jest Białoruś i jakim monstrum jest Łukaszenko, ale w rankingu sposobów na wkurwienie sąsiedniego reżimu ten jest pierwszy.

Na poparcie mojego stanowiska przytoczę przykład z mitologii greckiej: Andromeda była królewną w jednym z polis. Była dziewczęciem o posągowej urodzie i nieznanym intelekcie. Wszyscy byli zadowoleni. Ona była bardzo piękna, reszta ludności nie była taka piękna, ale że temat nie był podnoszony, nikomu to specjalnie nie ciążyło. I jakoś wtedy jej matka poinformowała wszystkich, że Andromeda to najlepsza dupa na półwyspie i że boskość boskością (a reżim reżimem) ale drugiej tak dorodnej panny nie uświadczysz. W konsekwencji pobliska wyrocznia postanowiła, że Andromeda będzie bardzo ładnym, cycatym i zgrabnym obiadem dla nowozesłanej wodnej bestii. Zaś reszta ludności przestała musieć znosić myśl, że jest mniej atrakcyjna.

Andromedę uratował Perseusz- facet miał skrzydlate sandały i głowę meduzy, co zamienia w kamyk jak się na nią popatrzy, w boskiej siatce. O ile wcześniej szło mi dobrze o tyle dla niego nie umiem znaleźć współczesnej analogii. Sorry Poczobut.

piątek, 8 kwietnia 2011

Surowa krytyka obuwia na łopacie

Z okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej dziś, po tym zdaniu nie będzie ani jednego nawiązania do tegoż tematu.

Wiele wskazuje na to, że nasz naród obfituje w jednostki wybitne muzycznie. Wszystkie te jednostki mierzą się od jakiegoś czasu ze sobą i z jurorami i z publicznością i z krytyką i z własnymi słabościami i robią to w trzech programach trzech stacji, powstałych w jednym celu- podtrzymywania karier gwiazd je prowadzących. Jednostki zaś zdobywają tam swoje 1,5 minuty w telewizorni. Jedną z jednostek, które podjęły wyzwanie był niejaki Wolwowicz, lat 17, ze szkoły muzycznej. Wolwowicz wyszedł, zaśpiewał ten hit, zabił jurorów wydobywając z siebie i kibordu Jamacha odgłosy okołomuzyczne, ogłosił, że jest boski i patriotyczny i odpadł. Na tym powinno się było skończyć. Jednak ten szczwany nieletni skurwiel dobrze dobrał repertuar, a Zapendowska E. mimo korekty wzroku nie zdołała wybiec nim w przyszłość i rzekła coś o nie brnięciu w bogoojczyźnianość. Internety zawrzały. I choć Wolwowicz nie śpiewa dobrze, ma wadę wymowy, urok pana i władcy remizianego disco i takąż manierę sceniczną, stanęły w jego obronie anonimowe stada internautów, domagając się oddania mu należnej czci i przeproszenia za brak umiłowania pieśni Rosiewicza Andrzeja o tym, że zboże cośtam dziewczyna czy rodzina i generalnie bardzo wstrząsające słowa...

Zadać sobie można pytanie, czy gdyby przebiegły Wolwowicz zaśpiewał inną pieśń zyskałby porównywalne poparcie. Można też zadumać się nad tym co konkretnie w Polsce pojmujemy jako talent muzyczny. Można też dzielić przez zero.

Najważniejsze jednak to wiedzieć, że Fredrik Mandt, entuzjasta triathlonu z Norwegii zeżarł swoje buty, po tym jak norweska mistrzyni wszechświata w dyscyplinie Justyny Kowalczyk skopała mu dupę, wygrywając zakład. Drugą kluczową informacja jest to, że gruzińska emerytka odcięła dopływ internetu do Armenii przy pomocy łopaty.


czwartek, 24 marca 2011

Pierwszy raz bliźnięcia

Dziewictwo jest mocno przereklamowane, a przynajmniej tak swego czasu ustosunkował się do tego mój ojciec. Pamiętam jakby to było wczoraj, jak żrąc wertersa ordżinala (wszak akurat byłam na etapie nie palenia papierosów) doszłam do tego samego wniosku. Świeżo upieczona nie-dziewica akurat pytała czy było dobrze, a ponieważ zdarłam sobie z dobrego serca gardło nie wypadało mówić, że było tak sobie, więc odpowiedź na to strategiczne pytanie po dziś dzień wisi w powietrzu. Pierwsze razy nie stanowią większej atrakcji, ba, bywają smutnonieudanonieudolne.

I dlatego całkowicie nie rozumiem co tak wszystkich podnieciło w przechadzce Jarosława do spożywczego? Cieszę się jego szczęściem, ale zakupy ludzie robią od wieków, niektórzy kupują nawet produkty egzotyczne typu avocado. Jedyne co w wyprawie po kurczaka było fajne, to okrutny diss na Biedronkę, którą Jarosław zakwalifikował jako sklep dla najuboższych. Biedna Biedra!

Czy ten ogólnospożywczy wyczyn miał wymiar symboliczny? Owszem. Otóż zestawiając ze sobą aktualne ceny produktów z nieaktualnymi (tuż po momencie przejęcia władzy przez PO) cenami produktów otrzymano dowód na to, że ceny produktów uległy zmianie na wyższe czyli gorsze. Ponieważ ceny dotyczą czasu rządów PO, dowodzi to również, że to wina PO oraz, że za PiSu było lepiej, bo wtedy nie rosły. Mogłoby się wydawać, że aby udowodnić to ostatnie Jarosław powinien pokazać dodatkowo zestawienie cen z czasów PiSu, ale im dłużej media rozmyślają nad Koszykiem Kaczyńskiego, tym mniej się łudzę, że ktoś o tym wspomni.

Mocne słowa komentarzowej krytyki padły z ust posła Poncyliusza - twierdzi on , że Jarek to podróba PJN. Poncyliusz powiedział to zanim na światło dzienne wyszło nowe logo PJN. Jest nim napis 'PJN' w który przykurwia papuga z odciętym ogonem. I niby nic, ale to przykurwienie i ptak tu po lewo kojarzą się moim zdaniem jednoznacznie...

wtorek, 22 marca 2011

Polskość czasu żniw

Wielkie ilości wydarzeń miały miejsce ostatnimi czasy. Nie zignorowałam ich. Bardzo mną wstrząsnęły. Ale byłam zajęta permanentną prokrastynacją i odkładałam się cała na później z racji nadania najwyższego priorytetu przedłużeniu sesji do dnia zagłady. I dlatego tym bardziej tak mną te wydarzenia wstrząsnęły, bo mogę nie zdążyć zdać, zwłaszcza jak tak dalej pójdzie z Japonią.

Nasze media przez jakiś czas zajmowały się kolejno Egiptem, Libią, Japonią i w ogóle było mocno pozaeuropejsko, ale wszystko wraca do normy. Tzn w mediach- światu się dalej jebie, ale ile można o Japończykach?

Najważniejsze co się dzieje, to nieustające obrażanie Polski i Prawdziwych Polaków oraz Prawdziwej Polskiej Kultury. Gross wydał swoją książkę i ona wreszcie jest w księgarniach i wreszcie wszyscy się dowiedzą, że Gross mówi źle o Polakach co to z martwych Żydów wyciągali złote zęby. Nie czytałam książki, ale ponieważ liczni polscy publicyści przeczytali, jeszcze nim trafiła do księgarni i streścili mi ją na wszystkie strony, mam pewność, że nie zrobię tego dobrowolnie. Jednak dzięki 'Złotym Żniwom' Grossa i ciągnącej się od miesięcy histerii wokół nich udało mi się wreszcie odczytać we właściwy sposób styczniowe statystyki o strachu Polaków przed dentystami. Tu ząb Żyda, tu trauma, tu strach przed rozliczeniem.

Tymczasem ceny cukru sprowadziły nas na ziemię, niczym ruska mgła Tupolewa. Na szczęście stało się to przyczyną polskiego przygranicznego zwycięstwa, wszak jak obwieściła Wyborcza wykupiliśmy Niemcom cukier. Niech se kurwa nie myślą. Niemcy z kolei niewiarygodnie przejęli się dramatem w elektrowni jądrowej w Fukushimie i postanowili stopniowo zamknąć wszystkie swoje elektrownie tego typu. Najwidoczniej uznają, że również ich elektrownie leżą na styku płyt tektonicznych co naraża je na uszkodzenia wywołane trzęsieniami ziemi.

Największe trzęsienie ziemi jakie nawiedziło ostatnio Polskę to wypadek Kubicy. Dzięki bogu sekretarka Och Jana Pawła posłała mu krew Och Jana Pawła. To oznacza, że nie ma krwi dla Adama. I nie starczyło dla niego krwi JP II i oznacza to, że bóg zaplanował jej nadchodzacą niepotrzebność. Adam porzucił przedwczoraj karierę skoczka narciarskiego. W jakiś symboliczny sposób Karol, który został papieżem chroni nas więc przed kataklizmami i suma sumarum to najlepszy dowód na to, że jego beatyfikacja jest słuszna. Tym co jeszcze łączy wstrząsy z papieżem i Polską jest refleksja Piotra Kraśki w tvp. Piotra o najbielszym uzębieniu w ojczyźnie posłano aby relacjonował konsekwencje trzęsienia ziemi, czyli tsunami i uszkodzenie elektrowni itd... i Piotr wyznał oglądaczom w Polsce, że (cytuję niedokładnie, bo sobie nie zapisałam) każdy naród zalicza taki dramat- myśmy mieli śmierć JP II, Japończycy mają ten kataklizm i tysiące zabitych. Idąc irracjonalną ścieżką fantazyjnych analogii pozwolę sobie na taką uwagę: Piotr Kraśko zafundował mojemu odbiorowi newsów cweloholokaust (kwestię cweloholokaustu uznaję za rozdmuchaną).

Podsumowując: beatyfikacja Człowieka który pozostał Karolem połączy się z rocznicą zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej w triduum prawdziwopolskie. Pointa na dziś jest taka: Smoleńsk kurwa!



środa, 2 lutego 2011

2012: Stadiony zamiast piramid

Nie mam pojęcia co się dzieje w Egipcie. Cośtam słychać, że im źle, że mają rozruchy, że Mubarak to ostatnie ścierwo, że skrzyknięto się na Facebooku, że Mubarak nie reaguje i oni tam dewastują Muzeum w Kairze i że im odcięli internet, tzn. Mubarak im odciął. Słychać wiele, ale z niejasnych przyczyn wszędzie zakłada się biegłość ludu w posługiwaniu się wiedzą o sytuacji politycznej Egiptu, bądź zakłada się, że lud ograniczy się do podziwiania transmisji na żywo i nie odczuje potrzeby zrozumienia.
To wygląda jakoś tak: Mubarak objął rządy w Egipcie w 1981 roku po śmierci wcześniejszego prezydenta, który umarł, bo go zabito. I tak już zostało. Jak wielu dyktatorów zaczął od dziwnej decyzji i wprowadził stan wojenny. Stan wojenny trwa po dziś dzień z tą różnicą, że teraz jest bardziej wojennie, bo Egipcjanie stracili cierpliwość. Mieszkańcom Unii odradzono wyloty do Egiptu i w sumie tyle.
W Polsce zaś odradzono akcji 'Dzień bez Smoleńska'. Kto nie zauważył, niech odwiedzi facebooka i sprawdzi. Akcję odwołano, ponieważ okazała się być niegodną próbą poniżenia, odarcia z czci pamięci poległych w Smoleńsku, bezdusznym naigrywaniem się... Albo jakoś tak. Tak czy inaczej niejeden poseł PiS był zdegustowany i niejedna prawicowa gazeta równierz. Przykładowo.
Co do Smoleńska. Wdowy Smoleńskie (a konkretnie rodziny zmarłych, rozumiane tu jako dzieci, małżonkowie, rodzice) mają dostać po 250tys PLN na głowę odszkodowania za ogrom cierpienia. Nie podważam ich cierpienia, ale
1) każda rodzina, która straciła kogoś w Smoleńsku dostała już swoje 40tys
2) wszystkie rodziny dostały też odszkodowanie jednorazowe z ZUS (11-56tys pln)
3) oraz zapomogi z kasy Sejmu dla każdej rodziny- 5tys pln
4) przyznano też renty dożywotnie i specjalne dzieciom, małżonkom niepracującym etc...
5) wszystkie rodziny posłów, którzy zginęli z polisy kancelarii sejmu po 100tys pln
6) 170tys pln kosztował sarkofag Lecha i Marii Kaczyńskich, a ich uroczystości pogrzebowe pochłonęły 6mln, rodziny pozostałych dostały po 6tys zasiłku pogrzebowego.
Słowem trochę już dostali, a tymczasem w 2010 roku według policyjnej statystyki na polskich drogach zginęły w wypadkach 3902 osoby. W sprawie Smoleńska nie mamy jeszcze ustalonej konkretnej przyczyny i winnych, a pieniądze już są wypłacone bądź będą wkrótce. Czy w takim razie państwo nie powinno wypłacać pieniedzy rodzinom wszystkich ofiar wypadków jeszcze przed ustaleniem co zaszło? Bo jeśli nie, to dlaczego? A jeśli tak, to jak abstrakcyjnie by to nie brzmiało zdrożeją nam ubezpieczenia.
A ubezpieczenia w 2012 będą w modzie i możliwe, że to właśnie będzie ostateczne wyjście z sytuacji na które zdecyduje się minister edukacji (która jak wnioskuję z bogatego bloga nie ma co robić bardziej ode mnie). Wszak Euro 2012 popycha ją w objęcia absurdu. Dzieci z okolic całej Polski mogą bowiem w jej przekonaniu zginąć od Euro 2012 w 4 dużych miastach... Nie do końca wiadomo, o co chodziło, ale brzmiało katastroficznie. Tak czy inaczej, patrząc na to, co dzieje się na świecie, w 2012 Polacy odwiedzą stadiony, zamiast piramid.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Jeden nietoperz nie czyni wiosny

Miałam w poniedziałek urodziny. PO też miała urodziny [ten link jest nudny, ale potwierdza moje słowa]. Z jednej strony fajnie- lepiej PO niż PiS, PSL, SLD czy PJN. Z drugiej strony głupio tak- ja żrę tort, a gdzieś na drugim końcu Polski minister Grabarczyk roni łzę wzruszenia nad własną nietykalnością w partii, która ma już 10 lat, a jej największym osiągnięciem odkąd włada krajem jest nieustające nie-bycie PiS. I ja się podtrułam tym tortem (true story) i żygałam całą noc. A on pewnie jak już uronił łzę, to pił do rana, a rano nie miał kaca, a ja miałam rano kolokwium, bo mam sesję. Tyle w kwestii sprawiedliwości na świecie.
Bardzo się cieszę, że PO to nie PiS, ale jakoś tak chciałoby się od nich więcej. Na szczęście Nieoficjalny Król Polski czyli Batman posłał do Sejmu posłańca z wieścią, że władca, podobnie jak ja, też jest zniesmaczony. Nietoperz niestety popieprzał w godzinach wycieczek szkolnych, więc poza dziatwą nikt nie posłyszał jego przekazu.
Z innych przekazów, które słabo przekazały się narodowi poprzez przekaz medialny:
W Egipcie do dupy. Mają demonstracje, zamieszki, Noblistę rządnego władzy. Z przemyśleń TVN najbardziej podobało mi się, że komentując tę dziejącą się nadnilną rewolucję, postanowiło wyznać, że to może zaszkodzić naszym biurom podróży. W obliczu śmierci i rozruchów aż strach pomyśleć o tych wszystkich dezaktualizujących się katalogach wycieczek.
Amerykanie znowu w akcji. Obama miał ostatnio orędzie. Nie wspomniał o problemie z łatwodostępnością broni. Czyli jednak nie czeka ich debata. Najfajniejszy jednak news z USA jest taki, że na Florydzie trzech nastoletnich włamywaczy pomyliło kokę z prochami przodka.
Berlusconi ma się zajebiście. Co prawda zarzucają mu, że nielegalnie rżnie nieletnie, ale bycie posądzanym o takie czyny, gdy jest się po 70ce, oznacza, że jest się w formie. I tu zasłyszany od znajomego Włocha dylemat opozycji. Opozycja chce postawić Berlusconiego przed Trybunałem Stanu. Ale premiera można postawić przed tymże, gdy nie lub źle wypełnia swoje obowiązki. I oni się zastanawiają jak przepchnąć te nieletnie jako obowiązek premiera.
Cośtam się jeszcze dzieje na świecie i nawet w Polsce, ale ponieważ TVP1 zaczęło ostatnio Wiadomości od informacji o kwestii Katynia, uznaję, że jest to równie nieważne dla kraju co moje urodziny. A to takie kurwa przykre.

piątek, 21 stycznia 2011

Na zachodzie tak samo

Zmarła Sexy Cora. Zabiła ją szósta operacja piersi. Jak nie byłoby to smutne dla światowej kinematografii, jest to jeden z najlepszych newsów jakim poczęstowało mnie ostatnio tvn24, wszak jako jeden z nielicznych nie dotyczy Smoleńska. Smoleńska dotyczy aktualnie wszystko, a przynajmniej tak się teraz głosi. Na świecie dzieje się całkiem sporo- czemu nasze media zdają się tego nie dostrzegać?
W USA wyszła ze szpitala Gabrielle Giffords, kongresmenka postrzelona niedawno w głowę przez 22-letniego entuzjastę 'Mein Kampf' (wymienił ów tom wśród ulubionych książek). Giffords czeka teraz rehabilitacja. 22-latka czeka więzienie. USA czeka debata o posiadaniu broni i czemu to takie proste w Arizonie. Intrygującą wizję źródła całego zdarzenia proponują amerykańscy liberałowie - na fali jest mówienie, że jest to konsekwencja listy osób które są 'do odstrzelenia z polityki', stworzonej przez Sarę Palin. Przypomnijmy sobie Sarę Palin. To ta śmieszna kobieta, która robiła monumentalny obciach kandydatowi demokratów w ostatnich wyborach prezydenckich. Poczynając od jej legendarnej konwersacji z pseudoSarkozym, po wspaniałe wyznanie, że ma doświadczenie w polityce międzynarodowej, bo Alaska (której była gubernatorem) graniczy z Kanadą i Chinami. Jednakowoż jak dziwaczna, oburzająco konserwatywna, nieprzyzwoicie zaściankowa etc... by nie była, nie wydaje się być jakoś specjalnie rządną krwi, czy posyłającą w świat swoich morderczych sługusów samicą wroga.
Palin to odpowiednik Jarosława, ale u nas on krytykuje i nie rządzi, a tam ją krytykują i rządzą. Ale Wszystko przed Palin, bo koniec końców od karłowatego polskiego odpowiednika może się bardzo, ale to bardzo wiele nauczyć. Jarek może ja przeszkolić nawet ze stosunków międzynarodowych, wszak dał dowód niewiarygodnego talentu dyplomatycznego jeszcze w Smoleńsku. Można było wcześniej nie zwracać uwagi ale teraz wyznał nam to oficjalnie w 'Naszym Dzienniku':- tym wytłumaczył fakt, że nie chciał spotkać się z obydwoma premierami tuż po katastrofie (przypomnę tylko, że za nami miesiące słuchania m.in. o tym, że w jeszcze w Smoleńsku został zignorowany).
Konkluzja jest taka. Jak bardzo Stany nie byłyby od nas większe, dorównujemy im polityczną egzotyką. A jak Stanom to i światu, toteż na cóż nam inne tematy niż Smoleńsk?

środa, 12 stycznia 2011

Seks Biblia Sarny i Młodzież

'Tygodnik Powszechny' przemówił do mnie okładką aktualnego numeru i nie mogłam się powstrzymać od zakupu. Pod wielkim białym napisem na czerwonym tle 'Wszystkie autorytety Jerzego Owsiaka' widniał drugi, jeszcze bardziej nęcący, a mianowicie 'Biblijna Szkoła Seksu'. Co jak co, ale tego nie mogłam przegapić. Dwie szkoły katolickie, które dane mi było swego czasu przetrwać i w których generalnie dużo mówiło się o bogu, matce boga, duchu boga, synu boga (z czego duch i syn są w bogu ale są we trzech z nim w nim), łasce boga, przykazaniach boga, a nawet o stanowisku boga wobec wymienionego wcześniej Jerzego Owsiaka, ale o biblijnym step by step to orgazm nie było ani razu ani słowa. I znowu nie ma. Ks. Jacek Prusak (rocznik 71) zatytułował swoje dzieło 'Niewinna ekstaza' po czym w rozwlekłym wywodzie powiedział, że Pieśń nad pieśniami niekoniecznie jest o stosunku genitalnym. To spory zwrot w wypowiedziach przedstawicieli kościoła, wszak jest taki trend w nauczaniu, żeby szlakiem św. Augustyna dopuszczać tylko do prokreacji małżonków, a jak gdzieś po Biblii pałęta się opis czegoś, nie mającego szans na finał rozumiany jako zapłodnienie, to jest kontrowersyjnie. Przebrnęłam przez tę pieśń. Możliwe, że to opis czegoś co w kontekście starych czasów i przy swobodnej interpretacji znaczeń niektórych zachowań może być opisem wspólnego leżenia, ale Kamasutrą bym tego nie nazwała. To raczej wspaniała kolekcja wybornych komplementów np. 'Włosy twoje są jako stada kóz' albo spektakularne 'Obie piersi twoje są jako dwoje bliźniąt młodych sarniąt' (co wg moich obliczeń oznacza aż cztery sarny).
Ale ja nie o tym. Mamy XXI wiek. Nawet buty reklamujemy nawiązaniami do seksu, a kościół mimo licznych spraw o molestowanie seksualne dzieci nadal stoi na straży moralności, co można odbierać jako hipokryzję. Choć trzeba kościołowi oddać: ganienie zepsucia, będąc zepsutym jest bardzo na czasie, toteż nie wypada już czepiać się, że prezentowany system wartości jest nieadekwatny do czasów. Postępowy ks. Prusak akurat zgadza się, że mam prawo do orgazmu, ale pozwalam sobie mieć wrażenie, że to nie jego sprawa. Z niejasnych dla mnie przyczyn uprzywilejowana grupa mężczyzn rości sobie prawa do orzekania o tym co mogę, a czego nie mogę w łóżku. Rozumiem, że z racji własnego celibatu, życie seksualne innych ludzi może być dla nich fascynujące, ale czemu zaraz straszyć piekłem? I właściwie dlaczego oddaliśmy tej specyficznej grupie prawo do decydowania o nauczaniu o seksie w państwie? 15 lat temu oddaliśmy im wychowanie seksualne w szkołach i tym sposobem nie ma już wychowania seksualnego w szkołach, a coś co nazywa się dumnie 'przygotowanie do życia w rodzinie' jeżeli już prowadzą to zazwyczaj katecheci i im podobni.
Ja to widzę jakoś tak, że jak nie uczymy dzieci o robieniu dzieci, to te dzieci robią sobie dzieci i nic z tymi dziećmi nie mogą nawet zrobić bo nie ma u nas czegoś takiego jak łatwy dostęp do aborcji dla nieletnich, a zewsząd grzmi argument, ze trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów. I tak nasza młodzież będzie ponosić konsekwencje anty-niemałżeńskokopulacyjnej determinacji stada panów, którym mój biust jawi się jako zwierzyna leśna.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Udawanie zgorszenia sportem narodowym

Wszyscy widzieliśmy film TopGun. Ci którzy nie widzieli w sumie nic nie stracili. Ci ktorzy widzieli wiedzą, że Top Gun to taka Akademia dla samolotolataczy w Miramar. I tam Tom Cruise stawiał jedne z pierwszych aktorskich kroków. I tam Armia USA wyszkoliła na myśliwcach F-14 Tomcat niejakiego kapitana Honorsa. Kapitan Owen Honors to dowódca USS Enterprise, a także najwidoczniej reżyser. Ten 49-letni twórca częstował podkomendnych wspaniałymi produkcjami najwyższej klasy (podkreślam jednak, że kręcił je nim objął dowództwo, czyli w latach 2006-07). Trudno odnaleźć je w sieci ale znalazłam. I bez tego jednak byłam gotowa na najgorsze, wszak jak z przerażeniem doniosły gazety, pełno w nich udawania masturbacji, udawania brania wspólnie prysznicu, udawania konsumowania kału, udawania odbywania stosunku z osłem, udawania kobiet oraz autentycznych uwagi obrażających gejów. No i język jest wulgarny. Honors idzie pod sąd, bo fragmenty wyciekły do mediów. Absolutnie nie twierdzę, że podobają mi się jego twory. Uważam tylko, że cała zabawa jest na pokaz i nic z niej nie wyniknie. W internecie roi się od wyrazów poparcia, otuchy etc... dla jego kapitańskiej mości Honorsa. Geniusze, zapewne eks-widownia z USS Enterprise (notabene niemała, bo to stalowe cudo obsługiwane jest przez 5800 osób), snują na swoich kanałach YouTube opowieści o tym, żeby się od ich kapitana, brzydko mówiąc, odpierdolić. Jeżeli armia nie złapie każdego z osobna i nie osądzi, uważam sądzenie Honorsa za niesprawiedliwe u podstaw. No bo czemu tylko jego. Jeżeli zaś chodzi o treść filmów, to nie wydają mi się jakoś niemoralnie pornograficzne. Wpadłam dla porównania na 4 spore pornoportale- w repertuarze na dziś m.in Sasha łaknąca analu i Rosyjskie kazirodcze rżnięcie. Udawane kobiety Horneya zdają się być przy tym dobranocką. Uważam jednak, że cała sprawa może być spiskiem pornograficznego półświatka- przy ograniczeniach dotyczących korzystania z sieci na Enterprisie, Horney to najzwyklejsza nieuczciwa konkurencja.

Twoja Stara PJN

Rycerze, Którzy Mówią Ni , zasłynęli w historii jako entuzjaści stylowej odzieży, żywopłotów i okrutni, acz wyważeni brutale. Nie wiadomo o nich wiele. Wiadomo jednak, że mówili z dziwnym akcentem, siedzieli stadem w lesie i potem jakoś nagle i w sumie znienacka zmienili swoją długą nazwę na jeszcze dłuższą (Rycerze, Którzy Mówią Terefere Kukuryku Cip-cip-cip...). Wiele lat później, w Polsce udało się wskrzesić ich wspaniałą tradycję, za sprawą 'Stowarzyszenia Osób, Którym Do Wyborów Przepraszanie Jarosława Nic Nie Da'. Kibicują im wszyscy ci, którzy nie chadzają na wieczorne spacery z pochodniami oraz spora grupa, która nie umie sobie przypomnieć, czemu zagłosowała na PO, albo raczej czemu myślała, że PO będzie coś robić. Polska Jest Najważniejsza. Ugrupowanie o nazwie tak tandetnej jak się da, którego twarzami są Kluzik-Rostkowska i Jakubiak (która poza byciem porzuconą przez Jarosława, jest też niezapomnianą byłą minister sportu... Wspominam, że cechowała ją charyzma nie do wyparcia z pamięci, co było charakterystyczne dla tamtego rozdania->patrz 'Fotyga'.) Niewiele więcej jak na razie można o tym PJN powiedzieć. Mają konferencje prasowe (jak wszyscy),nie podoba im się (jak wszystkim) wszystko, a przynajmniej większość... i chcą zmienić nazwę. Wyciekły 3 pomysły: 1)PJN-Centrum 2)PJN-Nowe Centrum 3)PJN-Centrum Obywatelskie. Chwilowo w sondażu Wyborczej około 60% głosujących twierdzi, że żadna nazwa nie jest dosć dobra (czyt. długa) i dlatego dorzucam swoją propozycję: PJN-(...) Nowe Centrum Obywatelskie. W miejsce (...) wpisze się na sportową modłę nazwę głównego sponsora i tak otrzymamy np: Centrum Antykorozji RESIN Polska Jest Najważniejsza-Nowe Centrum Obywatelskie, skracalne do jakże chwytliwego CARPJNNCO. Jestem na tak.
Dobra nazwa to podstawa do zostania zapamiętanym, a ja PJN już zaczęłam wypierać z pamięci.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Wielki brat i wielki płot

Grecy jak wiadomo nie mieli nigdy lekko. Nękały ich mityczne stwory, filozofia starożytna, wojny peloponeskie, a ostatnio kryzys (oburzonych moją ignorancją proszę o przypomnienie sobie nazwiska aktualnego władcy Grecji bez korzystania z Google). Najbardziej jednak aktualną z plag z którymi walczą są nielegalni imigranci, znani też jako Turcy. I właśnie dlatego Grecy wzdłuż granicy z Turcją chcą wybudować 12,5km muru. Z Brukseli dobiegają już głosy ukontentowania tym pomysłem Francji i Niemiec, do których imigranci zazwyczaj zmierzają i dziwaczne uwagi o podziale na chrześcijan i muzułmanów, który taki mur może podkreślić. Taki mur może moim zdaniem podkreślić też podział na wytwarzaczy i pochłaniaczy kebabu, albo fakt, że Grecy najwyraźniej uznają Turków za niewymownie wszechupośledzone skarłowaciałe jednostki, które nie potrafią sie wspiąć na nic, co nie ma schodów ruchomych. Grecy nie ogłosili jak wysoki będzie mur. Taki berliński miał średnio 2,5m wewnętrzny i 3,75m zewnętrzny z betonu. Miał wg danych z '89 roku 302 wieżyczki strażnicze, a długi był na 156 km. Jeżeli Grecja zdecyduje się na ten model dorobi się wraz z murem około 24 wież strażniczych. Każdej takiej strzec będzie 24h na dobę 7 dni w tygodniu na zmianę powiedzmy 4 żołnierzy. Dajmy też chłopakom 4 dodatkowych i tak oto gromada 100 chłopa usadawia sie na odcinku 12,5km. Grecja z całym swoim kryzysem, aby zaoszczędzić, zamiast budować monumentalny płot, powinna ich ustawić jeden obok drugiego i kazać bacznie pilnować. W 2010r przemknęło się w tym rejonie 40 tys ludzi, co zgodnie z moimi obliczeniami daje 8,8 człowieka na kilometr muru dziennie. 100 chłopa powinno podołać. Jeżeli nie dadzą rady, to nim wrócimy do niemieckich murowanych standardów możemy jeszcze spróbować wymyślić jakąś mniej przerażającą i bardziej ludzką politykę imigracyjną, albo niczym hinduscy politycy zwrócić się o wsparcie do małp.

czwartek, 30 grudnia 2010

Nowy rok w drewutni, czyli czemu nie mam szans na szczęście

Nie ma się co roztkliwiać nad starym rokiem. Owszem obfitował w dramaty, ale jak się zastanowić, to mam wrażenie, że zdążyliśmy już o większości z nich zapomnieć. Prawda jest taka, że jedyne co umiemy wszyscy w Polsce umieścić na osi czasu, (z co najwyżej minimalnym błędem) to tragedia smoleńska. I tej prawdy jest też ciąg dalszy. Taki, że po tych wszystkich miesiącach bełkotania o zamachu, przedłużania żałobnych nastrojów i żerowania na trupach, w większości nie jesteśmy nią już zainteresowani. I w przeddzień sylwestrowej imprezy nie interesują nas tym bardziej takie dramaty jak wielka plama wyprodukowana przez BP w Zatoce Meksykańskiej, powódź w Pakistanie, trzęsienie ziemi na Haiti etc... To był mocno dramatyczny i słabo zajebisty rok. Ale ponieważ już jutro wszyscy straszliwie kolokwialnie mówiąc 'nawalimy się', świętując nowy rok, warto zastanowić się nad całkiem inną sprawą. Nad trendami.
Sylwestrowe trendy. O ich istnieniu wiem od dawna, w tym roku jednak wreszcie udało im się zgrać z tym jak wyglądam wiec pierwszy raz w życiu będę na sylwestra trendi. Zaskoczył mnie Maciej Zień, perorując w TVN o trendach w ozdabianiu choinek, bo najzwyczajniej w świecie nie wpadłabym na to, że ktoś takie trendy zgłębia (Punkt dla Zienia za umiejętność pozyskania takich informacji). Świeżutki Newsweek mówi do mnie że w 2011 trendi będą monokini dla macho (co oznacza jednoczęściowy kostium kąpielowy męski), joga w stanie nieważkości, zabawa w hulahop (po uiszczeniu odpowiedniej opłaty na siłowni) i mój osobisty przebój: ekskluzywne drewutnie.
O ile jestem w stanie mieć tę hipsterską kokardę na głowie w sylwestra o tyle drewutnia jest poza moim zasięgiem i myślę, ze takich jak ja jest większość.
Chciałam przez to wszystko powiedzieć, ze życie życiem, świat światem, itd... ale no kurwa nigdy człowiek nie jest tak w pełni trendi, nawet jak się zacznie starać od sylwestra, więc w zasadzie pierwszy dramat 2011 zaczyna się jutro.

piątek, 17 grudnia 2010

Chcę coś mówić w sejmie

Benedyktowi XVI ojczyzna (jego) zaproponowała, żeby (jak już wpadnie z pielgrzymką we wrześniu 2011) rzekł parę ciepłych słów po niemiecku w Bundestagu. Tamtejsza prawica tarza się w glorii nadchodzącej chwały, bo B16 powiedział 'tak' tej propozycji. Tymczasem zieloni zadali kluczowe dosyć pytanie, które pewnego dnia zawita może i do Polski, a mianowicie 'Po co i czy ma prawo?'. I zastanówmy się nad odpowiedzią, nim zaleje nas krew i fala świętego oburzenia.
Po co? Benedykt prawdopodobnie powie ze trzy słowa na temat tych molestowań itd zwłaszcza, ze ostatnio wyszły przypadki też w Niemczech. Nie bardzo jednak wiadomo co nowego miałby powiedzieć, skoro niedawno wydano wywiad-ocean w którym w sumie wyszło na to, że za molestowania odpowiada klimat intelektualny i relatywizm, a najgorsze jest to ze wyciąga się to Kościołowi i psuje jego dobre imię. (I nie piszę tego bo mam szatana i nienawiść w sercu tylko dlatego, że Bozia mi dała dar czytania ze zrozumieniem i B16 skonfundował mnie swoim stanowiskiem.) Czy planowana jest jakaś zasadnicza zmiana stanowiska papieża w tej kwestii w sierpniu 2011 i on ją pojedzie zaprezentować? A jeśli tak, to czy wydadzą wznowienie książki z naniesionymi poprawkami?
Możliwe też, że XVI powie w Bundestagu coś fajnego z kościelnych lejtmotywów typu aborcja, eutanazja, antykoncepcja, moc modlitwy, pokój na świecie, bilokacja ojca Pio i św. Jerzy co zabił smoka. To trochę tak jakby na moim wydziale zorganizować specjalny wykład z np. możliwych zastosowań produktów z drewna. Po jednej stronie sali studenci filozofii, a po drugiej facet, klocki drewna (powiedzmy 4 rodzaje), taboret z mahoniu i paczka ściółki dla królików i on nam o możliwych zastosowaniach. I ja znam parę osób które siądą ,wysłuchają, ba zanotują. Ale ja wiem co to drewno, umiem obsługiwać maszynę-taboret i świetnie sobie radzę bez instrukcji. Uważam też że należę do większości, czyli taki wykład to marnowanie czasu.
Czy B16 może w ogóle przemówić w takim miejscu jak Bundestag? W teorii tak, ale musiałby mówić nie jako papież, bo jak mówi jako papież, to narusza zasady tolerancji religijnej o ile oczywiście nie planują w Niemczech wielkiego cyklu wystąpień głów różnych kościołów. Btw w Deutschland jest mniej więcej tyle samo ateistów co katolików. Czy będzie wystąpienie głowy sektora mającego w dupie transcendencję?
Niemcy jednak dziwny naród.

czwartek, 16 grudnia 2010

W obawie przed niedoprecyzowaniem nie będzie tytułu

Jestem zafascynowana. Dannon, znany też w Europie jako Danone (i nie śmiem spekulować co jest źródłem tej kosmetycznej zmiany pisowni) zgodził się wypłacić 21 mln dolarów tytułem odszkodowania na mocy ugody (czyli, że nie skazano ich na dożywocie). Szukałam, ale nie znalazłam komu je wypłaci. Najwidoczniej jest to nieważny detal. To pierwsza tak wielka ugoda z jakimś koncernem w historii USA. O cóż poszło? Dannon/Danone przy pomocy jogurtu Aktivia i jeszcze czegośtam z tej samej serii jogurtów antydepresyjno-wcaletyleniewpieprzam okłamywał konsumentów z aż 39 stanów. Wmawiał im, mimo iż badania nie były dostatecznie amerykańsko potwierdzone, że taki jogurt to samo zdrowie. Jak powszechnie wiadomo jogurt to lek stosowany od zarania dziejów i każdy szanujący się znachor od Międzychodu po Bangladesz zaleca jogurt na wszystko od złamań otwartych po perforację wątroby i nagłe dziury budżetowe. Nie dziwota, że posiadając taką podstawową wiedzę o świecie, wynikającą z codziennego doświadczenia niemal cały wielki kraj dał się zwieść i żarł dla polepszenia warunków bytu. Oczywiście można pokusić się też o interpretację, że reklama reklamą, ale nie róbmy z ludzi debili- jogurt jako taki jest smaczny, a że ktoś na reklamie mówił, że to zdrówko i ze odporność się zwiększy... Nie pierdoląc dłużej bez sensu. Mam tam krewnych za oceanem i oni też pili Aktivię i jako oszukiwani powinni dostać odszkodowanie. I tu moje pytanie- dokąd one pójdą, te miliony? Czy Dannnooonne wyśle moim krewnym chociaż kartkę na święta? Czy jest jakiś realny sens tego całego wydarzenia?
Argumenty za wielkim dramatem sądowym były takie, że konsument ma prawo znać prawdę. Nie wolno go okłamywać, a już na pewno nie reklamą. Czekam zatem na sprawę przeciwko koncernowi Sony za reklamówkę telewizorów Bravia, bo może sugerować, że zakup owocuje zrzuceniem na najbliższym pagórek miliona piłeczek. Poza tym hasło 'Colour like no other'- kolor czego? Obudowy? Wszystkie są czarne, nawet te z innych firm. Kłamstwo w żywe oczy. Dannoneonone obiecał lepiej precyzować informacje w reklamach. Zatem należy się spodziewać boomu na reklamy typu 'Produkujemy jogurt, który w pewnym stopniu zwiększy twoja odporność, ale z drugiej strony nie koniecznie. Możliwe też, że nic się nie stanie. Ponadto według pewnego procenta naszych testerów jest pyszny, wiec suma sumarum jest całkiem ok.'. Pewnego dnia włączę telewizor, a tam Sony obwieści 'Nasz telewizor ma obudowę w kolorze nieznacznie różniącym się od tego oferowanego przez innych producentów, a tak po prawdzie to prawie taką sama. A barwy obrazu są wyjątkowo finezyjne i jakość też wysoka. Kilka koncernów wdraża tę technologię równolegle do nas i ich produkt właściwie jest tańszy.' Chwytliwe, krótkie i pełne prawdy. Czekam Unio na nasz krok w kwestii czynienia reklamy kulą u nogi handlu.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Przegranice informacyjne

Przeglądałam dziś wszelkie portale z różnej maści newsami. Było super. Portal TVPinfo ubolewa nad istnieniem Jaruzelskiego. TVN24 duma z uporem na temat nowego politycznego tworu PJN (Polska Jest Najważniejsza- co ciekawe do tej tandetnej, przydługiej nazwy ponoć była kolejka), Plotek powiedział mi że Iwona Węgrowska, która kiedyś była kobietą o mniejszych piersiach niż teraz, teraz jest kobietą o większych piersiach niż kiedyś (kimkolwiek w sumie jest), a Pudelek ogłosił, że na Dody koncerty już się nie chodzi bo jest wulgarna[w linku ważne jest ostatnie zdjęcie-dzieci z plakatem są bezcenne], co bardzo mną wstrząsnęło. Jasne, że jeszcze Gazeta i inne i mnie się nie chce wymieniać. Nie o to chodzi. Chodzi o największy sukces autopromocyjny w ostatnim tysiącleciu.
Agencie Tomku! Chylę czoła! Jesteś na wszystkich co do jednego portalach z wszelkimi informacjami.
Agent Tomku jednym jedynym mazem literackim, jakim jest coś tak irracjonalnego jak biografia Agenta Tomku podbił media. Przeżyłabym gdyby szlo o pieski w obuwiu i inne Fakty z życia na gorąco-tam ten news pasuje jak ulał. Ale błagam cię TVN, czy nie mamy jakichś innych tematów? Czy ty TVN nie masz już innych tematów? Myślałam, ze to coś co we mnie umarło, po wyczynach Moniki Olejnik i posłanki Wróbel alias CzerwonyPaździernik po 'dramacie czerwonej kuźwy' ,kiedy to okazało się,że największym polskim problemem jest nic innego jak emocjonalne i interpersonalne uwstecznienie posłów z komisji ds. nacisków, nie może już bardziej umrzeć, a tu proszę... Agent Tomek jako jeden z nielicznych agentów na świecie postanowił zostać gwiazdą, a następnie postanowił wypełnić to postanowienie. To piękne, że sięga po marzenia. Rozczula mnie, że nie brakuje mu ekskluzywnego służbowego życia i jakoś radzi sobie z emeryturą w młodym wieku. Przykro mi, że go Marczuk-Pazura i ta druga z PO tak brzydko namawiały do korupcji. I co najistotniejsze w moim wywodzie tak po prawdzie, to jest mi to niemiłosiernie obojętne i nie wiem, co ten pan robił w dzienniku. Tak jak czuję się nieswojo kiedy TVP reklamuje w wiadomościach 'Śluby Panieńskie'. I tak jak uważam za irracjonalnego newsa o 'zwycięzcach model z gwiazdami czy innym talent posiadam i trochę tańczę' gdy pojawia się w głównym wydaniu Faktów, tak stwierdzam też, że stanowczo wolałabym dowiedzieć się zamiast tego, że Karim Khan, pakistański dziennikarz pozwał CIA i chce uberodszkodowania (google it). Albo niech mi ktoś wyjaśni ten numer, że liczymy na wzrost sprzedaży książek zainicjowany przez 5% vat na książki... Jest całkiem sporo tematów, które dałoby się poruszyć zamiast Agenta Tomku. Chodzi mi o to, że no cholera... news na spółę z pudelkiem to do niedawna jeszcze był obciach. Kiedy to uległo zmianie?

P.S.
W modzie jest zastanawianie się, czy Agent Tomek rozsądnie robi, że biografia, że twarz ujawnia i wog co to za zwyczaje nieagentowskie. Uznaję, że był najbardziej rozpoznawalnym agentem w kraju jeszcze przed biografią, a dwa że podrywanie posłanek i pań z telewizji nie było misją tak sekretną, niebezpieczną etc... jak misje Bonda, a Bond ma o sobie filmy. I nie obchodzi mnie, że Bond to postać fikcyjna, bo miał więcej wyrazu i groziło mu więcej niż Agentowi Tomku zagrozi nawet po zaproszeniu do siebie Mtv Cribs.

piątek, 10 grudnia 2010

Słownik bezznaczenia

Jakoś tak mam odkąd pamiętam, że lepiej rozumiem treści, gdy są mi przekazywane przy pomocy słów, których znaczenie jest mi znane. Generalnie, z nowości lingwistycznych cenię te które już znam. I tak przymiotnik 'epicki' przestał być dla mnie raptem znakiem związania z epiką, a stał się synonimem 'wysokiej zajebistości' (której notabene też kiedyś nie miałam w słowniku) i wiem to i używam tego i cieszę się tym. Jednak plus minus od kwietnia nie mogę dojść do ładu z całą gama słów i są tacy, którzy utrudniają mi to na każdym kroku. A są nimi Jarosław Kaczyński i liczne podjarki. Do czego zmierzam?
Zacznijmy od wielkiej zagadki słowa 'męczennik'. Męczennik to ktoś taki, kto wie, ze zginie, ale trzyma się swoich jakichś takich racji, przekonań, wiary, cokolwiek. Brat Jarka jest jego zdaniem własnie takim męczennikiem od czasu gdy tragicznie zginął pod Smoleńskiem. Czy należy rozumieć, że Lech i 95 pozostałych siedzących w tupolewie wiedziało, że zginą i uparło się w imię, najprawdopodobniej, podtrzymania spiskowej teorii dziejów, bądź stworzenia Jarosławowi szansy na prezydenturę, nie wysiąść przed startem? Czy może męczennik to teraz ktoś kto ginie przypadkiem w wypadku, którego dało się uniknąć? Czy mamy zatem cholernie dużo męczenników za szosy i drogi szybkiego ruchu? Albo elitarną grupę męczenników za spacery po zamarzniętych zbiornikach wodnych?
Drugim słowem jest 'heroiczny'. Wszystkie znaki na niebie i ziemi zgodnie ze słowami Jarosława wskazują na to, że pasażerowie tupolewa wsiadali w jakichś niewymownie trudnych warunkach, a ścieżka do samolotu prowadziła między innymi przez bagna, zasieki z drutu kolczastego, pole minowe, urząd skarbowy i dział reklamacji Ryanair. Alternatywnie 'heroicznie' oznacza teraz 'bez obaw'. I podoba mi się ta opcja, bo heroicznie przeszłam dziś przez ulicę na zielonym, z heroizmem że urośnie mi dupa zjadłam tortu oraz heroizując się obciachu uczęszczam na zajęcia z salsy chociaż nie mam gracji i koordynacji ruchowej. A to brzmi super.
Jeszcze tylko zahaczę o mój ukochany przypadek stosowanych zamiennie słów 'zbrodnia' i 'nagana'. Jarek kiedyś bełkotał, że zbrodnia to takie coś, co jest wyjątkowo naganne i dlatego w sumie nagana= zbrodnia. Jest to intrygujące stanowisko, ale im dłużej trwa proces mojej edukacji, tym bardziej wierzę, że każda nagana była wyrządzana mi zbrodnią. A krzywdzić zbrodnią może tylko równiejszy patriota tych innych szatanów, którzy są tam czynni w sensie biorą nieobecny udział. Chodzi też o to by siły układu nie przeważały i ważne, żeby ani słowa z tego bełkotu nie rozumieć. Jak już się zrozumie- paranoja.

środa, 8 grudnia 2010

Do przodu, Polsko...

Jeżeli kiedykolwiek bałam się, że jak mnie bandyty złe napadną to ja padnę trupem od tej napaści, a jej wykonawcy zbiegną, to teraz moje wszelkie obawy odeszły w niebyt. Serce moje wypełnia spokój. Oto w Katowicach szkoli się bowiem policjantów zdolnych nie tylko dogonić rzezimieszków, ale i dopchać do nich radiowóz, gdzie by się nie ukryli. Jak wielkiej siły wymaga to zadanie nie mam pojęcia, ale jak pokazuje załączone dzieło, jest to popularna technika treningu. Katowicka policja tłumaczy, że to tylko atrapy do wprawiania się w wyciąganiu opornych kierowców z samochodu. Katowice podkreśliły też, że to wszystko to owoc oszczędności. Komenda główna w Warszawie ustami mojego ulubieńca młodszego inspektor dr Mariusza Sokołowskiego odparła, że to obciach i sorry ale nie może tak być i poszła się biczować. Trudno mi ustalić kiedy atrapy zakupiono i jak monumentalna to była oszczędność. Upierdliwie jednak wspomnę że w stosunku do roku 2009, w 2010 policja miała budżet wyższy o jakiejś 8% czyli +- 544mln złotych polskich. Dodam też że od 2000 roku budżet policji prawie się podwoił. Pozwalam sobie wnioskować, że chłopaki może i popychają autka po pustym miasteczku z dykty, ale za to maja profesjonalne ołówki i nowe mundury na które szczodrze sypnęli groszem. I żelazną kondycję, a to się w tej pracy liczy najbardziej.
Btw jeżeli jest ktoś kto się liczy w dniu dzisiejszym to Lennon, bo mamy jego smutną, acz okrągłą rocznicę śmierci. I sprawdziłam dziś i wiem itd bo mnie to zastanawiało: papież któryśtam 44 lata temu bardzo się zniesmaczył, jak Lennon powiedział, że Jezus przegrywa z Beatlesami. Myślałam, ze niczym fatwa nad Salmanem Rushdie, tak papogniew nad duchem Lennona ciążyć będzie po wsze czasy. Okazało się jednak, że B16 w całej swej dobroci odpuścił mu już całe 2 lata temu, czyli po raptem 42ch latach focha. I to jest wielkie zaskoczenie, bo jak padło kiedyś na antenie Radia Maryja 'Bóg może i wybacza, Kościół nigdy'.

wtorek, 7 grudnia 2010

O Jezu!

Bardzo mi się podoba idea blogowania, bo można pisać o niczym do świata i wog to jest super. Skoro o niczym to zacznę od mojego nica tygodnia.
'NIE' uwzięło się wrednie na Jezusa ze Świebodzina i wytknęło mu perfidnie, że jest ciut za wysoki jak na nieoznakowaną rzeźbę co to nikomu nie przeszkadza. I tak wyszło na jaw, że aby Jezus wyglądał prawidłowo i nie łamał żadnych praw samolotów i praw ptaków powinien: przyoblec się w czerwone pasy szerokości minimum 1,5 metra i w tychże minimum 7. W połączeniu z boską bielą posągu da to nieco lepperyczny efekt. Skomentuję to tym widełem. Ponieważ ponoć brokat jest w modzie, Jezus aby nie być w tyle powinien posiadać też dodające blasku czerwone lampy (zwane światłami przeszkodowymi średniej intensywności, ale nie godzi się nazywać czegoś potencjalnie jezuśnego przeszkodowym) na głowie i dłoniach...
Może się zdawać, że to nikczemność tak sugerować przerabianie naszego wielkiego Aragorna na ostatnie wspomnienie po Samoobronie, ale problem jest, bo we mgle biel się ciut nie wyróżnia, a jak na to nie patrzeć Tupolew w takich warunkach zaplątał się w rosyjskie liny miedzy sosnami rozpięte. Słowem czy księdzu Sylwestrowi Jezus wspominał o błyskotkach i kolorycie, czy nie to prawa ziemskie głoszą, że no jednak...
Nawiasem jak słusznie zauważono niejeden ptak może w świebodzińskiego mesjasza pierdolnąć więc powinien się z niego dobywać odgłos odstraszający ptactwo.
Koniec końców ja to widzę jakoś tak:

I tym wykonanym przeze mnie w pejncie dziełem zakończę.